Może być bez tytułu

Posted by in Blog, Rękodziełka

Ulubione lato w pełni. Można robić wszystko i nic, i mówić, że to „z okazji wakacji”. Były lody na śniadanie z okazji wakacji, kwiaty z okazji wakacji, piknik z okazji wakacji, nieplanowane podróże pociągiem z okazji wakacji, długie poranki z okazji wakacji. W czasie tych długich poranków trochę haftowałam. Bez pomysłu i planu na to, co dalej z haftem. Pomysł w końcu się pojawił i uszyłam portmonetkę. Z okazji wakacji.

saszetka2

* * *

Kiedy myślałam o wakacjach i próbowałam je jakoś zaplanować, marzyło mi coś niesamowitego i „dużego” – wyprawa życia, coś spektakularnego. I nadal mi się marzy, chociaż na razie nic takiego się nie zapowiada. Minęło kilka dni lipca i uświadomiłam sobie, że niby zwykłe wakacyjne dni w domu, które zaczynają się od zaparzenia świeżo zerwanej mięty i upływają na jeżdżeniu na rowerze, haftowaniu, czytaniu na tarasie i jedzeniu arbuza, lubię najbardziej. A potem natknęłam się na wiersz Szymborskiej i wszystko stało się jeszcze lepsze.

Może być bez tytułu 
Doszło do tego, że siedzę pod drzewem,
na brzegu rzeki,
w słoneczny poranek.
Jest to zdarzenie błahe
i do historii nie wejdzie.
To nie bitwy i pakty,
których motywy się bada,
ani godne pamięci zabójstwa tyranów.

A jednak siedzę nad rzeką, to fakt.
I skoro tutaj jestem,
musiałam skądś przyjść,
a przedtem
w wielu jeszcze miejscach się podziewać,
całkiem tak samo jak zdobywcy krain,
nim wstąpili na pokład.

Ma bujną przeszłość chwila nawet ulotna,
swój piątek przed sobotą,
swój przed czerwcem maj.
Ma swoje horyzonty równie rzeczywiste
jak w lornetce dowódców.

To drzewo to topola zakorzeniona od lat.
Rzeka to Raba nie od dziś płynąca.
Ścieżka nie od przedwczoraj
wydeptana w krzakach.
Wiatr, żeby rozwiać chmury,
musiał je wcześniej tu przywiać.

I choć w pobliżu nic się wielkiego nie dzieje,
świat nie jest przez to uboższy w szczegóły,
gorzej uzasadniony, słabiej określony,
niż kiedy zagarniały go wędrówki ludów.

Nie tylko tajnym spiskom towarzyszy cisza.
Nie tylko koronacjom orszak przyczyn.
Potrafią być okrągłe nie tylko rocznice powstań,
ale i obchodzone kamyki na brzegu.

Zawiły jest i gęsty haft okoliczności.
Ścieg mrówki w trawie.
Trawa wszyta w ziemię.
Deseń fali, przez którą przewleka się patyk.

Tak się złożyło, że jestem i patrzę.
Nade mną biały motyl trzepoce w powietrzu
skrzydełkami, co tylko do niego należą
i przelatuje mi przez ręce cień,
nie inny, nie czyjkolwiek, tylko jego własny.

Na taki widok zawsze opuszcza mnie pewność,
że to co ważne
ważniejsze jest od nieważnego.