O wszystkim, co ulubione

Posted by in Blog, Tu i tam

Gdyby ktoś spytał mnie o ulubiony czas w roku, to nie umiałabym odpowiedzieć. Ale bez wątpienia trwa właśnie jeden z tych najbardziej ulubionych. Ciężko określić go porą roku albo konkretnym miesiącem. Ma jednak kilka cech, które świadczą o tym, że to właśnie TERAZ. Ulubiony czas jest wtedy, kiedy kwitnie jaśminowiec, król słodyczy i znak nadchodzącego lata.


O, przy okazji – jaśminowiec często jest nazywany jaśminem, a warto wiedzieć, że duży krzew, oblepiony w czerwcu białymi kwiatami, to jaśminowiec. Ulubiony czas jest też wtedy, kiedy na obiad można jeść młode ziemniaki z koperkiem i zsiadłym mlekiem, a na kolację – bób. I kiedy można jeździć na rowerze do późna, aż zaczną boleć nogi. I kiedy na łąkach chabry bławatki droczą się z makami. Ulubiony czas jest też wtedy, kiedy można chodzić na jagody! A potem wystawiać język przed lustrem i patrzeć kto zjadł najwięcej. Kiedy byłam mała, bawiłam się z rodzeństwem, że jagody to nasze „paliwko”, które trzeba odpowiednio często tankować. Mam wrażenie, że mało się od tamtego czasu zmieniło.

Nie zmieniło się też rytualne wylizywanie talerza po pierogach z jagodami. I niech się nie zmienia!


Proszę wybaczyć moją ekscytację, ale to wszystko co ulubione właśnie się dzieje. A teraz czas zatankować paliwko!