Zapętleni

Posted by in Blog, Tu i tam

Pierwsza część mazurskiej wyprawy – kajaki. Trasa naszego spływu należała do klasycznych i bardzo przyjemnych: Babięcka Struga, Zyzdrój Wielki, Zyzdrój Mały, odwiedziny u Juranda (w Spychowie), jeziora: Spychowskie, Zdróżno, Uplik i złośliwe Mokre, które doprowadziło nas do Krutyni.

P1220512

Fajnie jest pływać kajakiem, uczyć się łabędziego języka, obserwować zawziętych wędkarzy, moczyć palce u stóp z kajaka, liczyć ważki i ścigać się z zachodzącym słońcem.

Ale jeszcze fajniej po trzech dniach wiosłowania wsiąść na rower! Wystartowaliśmy z Rucianego i objechaliśmy dookoła Śniardwy. Byliśmy w Szerokim Borze, zachwycaliśmy się klifem w Nowych Gutach, jedliśmy na śniadanie przydrożne mirabelki i popijaliśmy lemoniadą mazurską. Jeździliśmy głównie polnymi drogami i przez malownicze wsie, więc powodów do postojów i zachwytów było co niemiara!

P12207590V3uCPlOLOWaJnadMRWkRDuJHnux6FJU1PTSzkZmVsU,Xq0iV2MNbO3hIMoo5cY-2wwNj0sImV5m1_p9gBW6Tb0

 

Po ‚Pętli Śniardwy’ przyszedł czas na ‚Pętlę Nidzką’. Jej pierwszy odcinek (Ruciane-Nida – Karwica) tak nam się spodobał, że przejechaliśmy go dwa razy i poważnie zastanawialiśmy się nad trzecim (z całego serca wszystkim polecamy!). Po drodze wstąpiliśmy do Leśniczówki Pranie – miejsca, w którym żył i tworzył Konstanty Ildefons Gałczyński, gdzie obecnie znajduje się muzeum jego imienia. Miejsce piękne, położone nad samym Jeziorem Nidzkim, pełne spokoju i gęsi, idealne dla rowerzystów rozkochanych w sztuce!

Nasz rowerowy wypad zakończyliśmy przygodą z samochodem, który zepsuł się nam na głównym rondzie w Rucianym. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – poznaliśmy przemiłego pana mechanika, kiedyś londyńskiego kuriera, a dzisiaj zapalonego kolarza i spędziliśmy dwa dodatkowe dni nad pięknym Nidzkim.