Mary can dream

O wszystkim, co ulubione

Posted by in Blog, Tu i tam

Gdyby ktoś spytał mnie o ulubiony czas w roku, to nie umiałabym odpowiedzieć. Ale bez wątpienia trwa właśnie jeden z tych najbardziej ulubionych. Ciężko określić go porą roku albo konkretnym miesiącem. Ma jednak kilka cech, które świadczą o tym, że to właśnie TERAZ. Ulubiony czas jest wtedy, kiedy kwitnie jaśminowiec, król słodyczy i znak nadchodzącego lata. O, przy okazji – jaśminowiec często jest nazywany jaśminem, a warto wiedzieć, że duży krzew, oblepiony w czerwcu białymi kwiatami, to jaśminowiec. Ulubiony czas jest też wtedy, kiedy na obiad można jeść młode ziemniaki…read more

O rowerach bez planu

Posted by in Blog, Tu i tam

Pięć dni do zagospodarowania, cztery rowery, dwa namioty, start w Białymstoku. Początek naszej wyprawy zostaje zdeterminowany przez ograniczenia w przewozie czterech rowerów – dosyć późno kupujemy bilety i nie udaje nam się znaleźć pociągu, w którym wszyscy by się zmieścili. Dojeżdżamy do Białegostoku na dwie tury i około 17:00 ruszamy. Kierunek: Biebrzański Park Narodowy i dalej Mazury. Dokładnego planu nie ma, wiemy tylko, że skończymy w Olsztynie, skąd mieliśmy już kupione bilety na powrót do Warszawy.     Pierwszy dzień upływa nam pod znakiem szalonych białostockich kierowców, kukurydzianych pól, małych…read more

Wielka wycieczka. Etap 3

Posted by in Blog, Tu i tam

*Etap 1 – tutaj, etap 2 – tutaj. Trzeci etap Wielkiej wycieczki rozpoczyna się w nocy, 1 grudnia 2016 r., kiedy rzucamy kotwicę u wybrzeży St John. Amerykańskie Wyspy Dziewicze składają się z trzech głównych wysp: St Croix, St Thomas i St John. Na tej ostatniej, pokrytej lasami i prawie niezamieszkałej, znajduje się Park Narodowy Wysp Dziewiczych, który zajmuje 80% powierzchni wyspy. Początkowy plan zakładał, że popłyniemy bezpośrednio do stolicy Wysp – Charlotte Amalie na St Thomas, ale zmieniamy decyzję i zatrzymujemy się wcześniej. Chcemy uniknąć nocnego manewrowania między wyspami i nie stracić…read more

Wielka wycieczka. Etap 2

Posted by in Blog, Tu i tam

*Etap 1 – tutaj. 16 listopada 2016 r. „Ciężka noc, od rana kambuz. Mocno buja, trochę muli – po południu mniej, wieczorem bardziej.” – tak wygląda opis pierwszego dnia w moim dzienniku. Początek jest trudny – „muli”, ciężko skupić na czymkolwiek wzrok, intensywne zapachy (najbardziej zapach kawy) są nie do wytrzymania, a błędnik zaczyna szaleć jak tylko zgubi horyzont, więc większość czasu spędzam na krzesełku rufowym, patrząc na to, co mamy dookoła. Mamy mało, a jednak bardzo wiele. Okazuje się, że obserwowanie nieba, chmur i koloru wody staje się jednym z…read more

Wielka wycieczka. Etap 1

Posted by in Blog, Tu i tam

-Możesz mnie przepytać, czy na pewno mam najważniejsze rzeczy? -Bilety i paszport? Krem z filtrem? Okulary? Maska do nurkowania? Kąpielówki? Sztormiak? Coś ciepłego? Czapka? Rękawiczki żeglarskie? Aparat? Poduszka do samolotu? Uff, wszystko spakowane. Jest 11 listopada 2016 r. i zaraz zaczynamy WIELKĄ WYCIECZKĘ. *** Plan naszej wyprawy składa się z 3 etapów: pierwszy to przylot do Las Palmas i przygotowania, drugi – zasadniczy: rejs katamaranem przez Atlantyk, a trzeci zależy od czasu w jakim uda nam się zrealizować drugi – pobyt na Karaibach i powrót samolotem do Polski. Decyzja o wzięciu udziału w…read more

Zapętleni

Posted by in Blog, Tu i tam

Pierwsza część mazurskiej wyprawy – kajaki. Trasa naszego spływu należała do klasycznych i bardzo przyjemnych: Babięcka Struga, Zyzdrój Wielki, Zyzdrój Mały, odwiedziny u Juranda (w Spychowie), jeziora: Spychowskie, Zdróżno, Uplik i złośliwe Mokre, które doprowadziło nas do Krutyni. Fajnie jest pływać kajakiem, uczyć się łabędziego języka, obserwować zawziętych wędkarzy, moczyć palce u stóp z kajaka, liczyć ważki i ścigać się z zachodzącym słońcem. Ale jeszcze fajniej po trzech dniach wiosłowania wsiąść na rower! Wystartowaliśmy z Rucianego i objechaliśmy dookoła Śniardwy. Byliśmy w Szerokim Borze, zachwycaliśmy się klifem w Nowych Gutach, jedliśmy…read more

Co ma piernik do Londynu?

Posted by in Blog, Kuchnia, Tu i tam

Zdawałoby się, że odpowiedź na to pytanie jest oczywista, ale w moim przypadku jedno z drugim bardzo się łączy. Gdyby ktoś zupełnie obcy spojrzał do mojego kalendarza, z pewnością by stwierdził, że początek grudnia to najgorszy termin na wypad do Londynu, jaki mógł mi przyjść do głowy – zaliczenia, projekty, praktyki, praca, przygotowania do targów świątecznych. Na szczęście nikt mi do kalendarza nie zajrzał, a sama nie dopuszczałam do siebie innej myśli jak tylko takiej, że to idealny moment na złapanie słońca w Hyde Parku. Tak też się stało! Mimo że…read more

Foki, chmury, Vasa, fale, pyszny baton na śniadanie!

Posted by in Blog, Kuchnia, Tu i tam

Wstyd się przyznać, ile czasu ten wpis musiał czekać aż przestanie być tylko szkicem, ale początek października był w moim kalendarzu jedną wielką listą terminów, spotkań i spraw do załatwienia. Wrzesień w kilku słowach można by opisać jako nieprzewidywalny, obfitujący w cuda, wybuchy euforii i nowe doświadczenia. Ostatnie dziesięć dni wakacji spędziłam na morzu. Płynęliśmy na Alandy, ale ze względu na pogodę musieliśmy zmienić plany i naszym celem stał się Sztokholm. Gdańsk pożegnał nas pięknym słońcem, z którym długo się później nie widzieliśmy.Na pełnym morzu sztormiak i kalosze szybko stały się moimi…read more

Tarta SOPOCKA

Posted by in Blog, Kuchnia, Tu i tam

Bardzo lubię piec tarty. Wszystko zaczęło się od mojego pierwszego pobytu w Pornic, we Francji, gdzie ulubionym deserem dzieci (i jak się okazało moim też) była Amandine aux poires/abricots – tarta migdałowa z gruszkami/morelami. Kruche ciasto, masa migdałowa i owoce. Szybko, łatwo i pysznie! Po powrocie do Polski piekłam tylko tarty. Na wiele z nich na pewno pojawią się przepisy. Ale dziś mój ostatni kulinarny rekord – 5 tart w tydzień, pieczonych na katamaranie, na środku Zatoki Gdańskiej i w sopockiej Marinie. Próbowałam w ten sposób trochę osłodzić ciężkie życie żeglarzy, którzy całymi dniami dzielnie…read more

România!

Posted by in Blog, Tu i tam

Jaka jest Rumunia? To wbrew pozorom bardzo trudne pytanie i myślę, że jeszcze długo pozostanie bez jednoznacznej odpowiedzi. Bo Rumunia właśnie taka jest – niejednoznaczna, zawieszona pomiędzy Zachodem, a Bałkanami. Taki zdaje się być również Bukareszt – nazywany ‚Paryżem Wschodu’, ale porównywany także do Stambułu, często chaotyczny, brudny, bo nieodkrywany przez tych, którzy mogliby się nim zachwycić, z widocznymi śladami rządów Ceausescu. Najbardziej widocznym jest Dom Ludu Casa Poporului.  Powstanie tego monstrualnego pałacu wymagało wyburzenia całej dzielnicy. Jest drugim pod względem kubatury (po amerykańskim Pentagonie) budynkiem na świecie. Wnętrza wręcz zieją…read more