Mary can dream

Pasztet doskonały

Posted by in Blog, Kuchnia

W zeszłym tygodniu po raz pierwszy w tym roku obudził mnie śpiew ptaków. Coraz odważniejsze słońce, zawstydzone pączki na drzewach, dłuższe wieczory, niesforne kiełki na śniadanie – wszystko wskazuje, że to już! Zieloność i radość. Z wiosną jest o wiele lepiej – natłok obowiązków staje się nie taki ciężki, a poranki same zachęcają do wstania, włożenia ulubionej sukienki i dojechania na zajęcia rowerem. Jeśli do tego wszystkiego dojdzie sadzenie rzeżuchy, pieczenie mazurków, gotowanie jajek w czerwonej cebuli i rodzinne świętowanie, czas ten możemy nazwać idealnym! Pasztet z czerwonej soczewicy to świąteczny…read more

Myboshi

Posted by in Blog, Rękodziełka

Stało się coś, co ze względu na moje ukochanie ciepła i lata nie miało prawa się zdarzyć – zatęskniłam za zimą. O Myboshi powiedział mi Wiktor. Pomysł dwóch chłopaków, instruktorów narciarstwa. Podczas pobytu w Japonii na wymianie studenckiej koleżanka pokazała im podstawy szydełkowania. Dobra zabawa i sposób na zabicie czasu w stacjach narciarskich stały się pomysłem na biznes. Pomysłem dosyć prostym, bo chociaż bycie projektantem i wykonawcą swojej czapki może wydawać się skomplikowane, to już dla naszych mam i babć nie jest niczym nadzwyczajnym. Oczywiście można wybrać krótszą drogę i czapkę tylko zaprojektować, a…read more

Odkrycia

Posted by in Blog, Kuchnia

Drugi raz zdarzyło mi się, że przepis, który miał być prawdziwym hitem, okazał się… nie do końca hitem. #1 Pod koniec lata, przeglądając przepisy na przetwory, wpadł mi w oko chutney z gruszek. Nie jestem specjalistką od przetworów i nigdy ich sama nie robiłam, a chutney jadłam raz – kupowany i do tego z mango, ale wizja odkrycia nowego wspaniałego smaku tak skutecznie wszystko przesłoniła, że nie zastanawiając się dłużej, wsiadłam na rower i ruszyłam na targ. Nikomu też nie powiedziałam o moim pomyśle, sądząc, że będzie to miła niespodzianka dla reszty…read more

Co ma piernik do Londynu?

Posted by in Blog, Kuchnia, Tu i tam

Zdawałoby się, że odpowiedź na to pytanie jest oczywista, ale w moim przypadku jedno z drugim bardzo się łączy. Gdyby ktoś zupełnie obcy spojrzał do mojego kalendarza, z pewnością by stwierdził, że początek grudnia to najgorszy termin na wypad do Londynu, jaki mógł mi przyjść do głowy – zaliczenia, projekty, praktyki, praca, przygotowania do targów świątecznych. Na szczęście nikt mi do kalendarza nie zajrzał, a sama nie dopuszczałam do siebie innej myśli jak tylko takiej, że to idealny moment na złapanie słońca w Hyde Parku. Tak też się stało! Mimo że…read more

Rękodzieł(k)a

Posted by in Blog, Rękodziełka

Dni robią się coraz krótsze, wieczory powoli zachęcają jedynie do opatulenia się kocem, rozpalenia kominka i sączenia zimowej herbaty z goździkami i miodem. Wszystko wskazuje na to, że nadszedł idealny moment na pierwszy post z kategorii ‚Rękodzieło’. Muszę przyznać, że nie za bardzo lubię to słowo. Ale chyba nie ma lepszego określenia na to, co sprawia mi dużo radości i czym chciałabym się tu z Wami czasem podzielić. Zaczęło się od koralików. Potem biżuteria dla mamy, warsztaty filcowe, broszki, opaski kwiatowe, początki szydełkowania i robienia na drutach. Przed wakacjami babcia zabrała mnie do swojego rodzinnego domu…read more

Foki, chmury, Vasa, fale, pyszny baton na śniadanie!

Posted by in Blog, Kuchnia, Tu i tam

Wstyd się przyznać, ile czasu ten wpis musiał czekać aż przestanie być tylko szkicem, ale początek października był w moim kalendarzu jedną wielką listą terminów, spotkań i spraw do załatwienia. Wrzesień w kilku słowach można by opisać jako nieprzewidywalny, obfitujący w cuda, wybuchy euforii i nowe doświadczenia. Ostatnie dziesięć dni wakacji spędziłam na morzu. Płynęliśmy na Alandy, ale ze względu na pogodę musieliśmy zmienić plany i naszym celem stał się Sztokholm. Gdańsk pożegnał nas pięknym słońcem, z którym długo się później nie widzieliśmy.Na pełnym morzu sztormiak i kalosze szybko stały się moimi…read more

Bakłażany i inne historie

Posted by in Blog, Kuchnia

Dzisiaj więcej niż jeden przepis. Po pierwsze przepis na ŚRODĘ IDEALNĄ: wstać rano, wyjrzeć przez okno, zobaczyć słońce, szeroko się uśmiechnąć, zjeść szybką owsiankę, wsiąść na rower i ruszyć na środowy targ. Mojej miłości do wszelkiego rodzaju bazarów i targów powinnam poświęcić osobny post, ale dzisiaj krótko: uwielbiam targi (jak nie trudno się domyślić, to również wzięło się z moich pobytów we Francji  – tak jak tarty). Lubię zakupy na targu nie tylko ze względu na zdrową, lokalną żywność, świeże warzywa i owoce, ale również (a może przede wszystkim) ze względu na atmosferę pogaduszek, uśmiechów,…read more

Tarta SOPOCKA

Posted by in Blog, Kuchnia, Tu i tam

Bardzo lubię piec tarty. Wszystko zaczęło się od mojego pierwszego pobytu w Pornic, we Francji, gdzie ulubionym deserem dzieci (i jak się okazało moim też) była Amandine aux poires/abricots – tarta migdałowa z gruszkami/morelami. Kruche ciasto, masa migdałowa i owoce. Szybko, łatwo i pysznie! Po powrocie do Polski piekłam tylko tarty. Na wiele z nich na pewno pojawią się przepisy. Ale dziś mój ostatni kulinarny rekord – 5 tart w tydzień, pieczonych na katamaranie, na środku Zatoki Gdańskiej i w sopockiej Marinie. Próbowałam w ten sposób trochę osłodzić ciężkie życie żeglarzy, którzy całymi dniami dzielnie…read more

Sernik miętowy z czekoladowym ganache

Posted by in Blog, Kuchnia

Dużo się dzieje! Na tyle dużo, że od powrotu z Rumunii ciężko mi było znaleźć chwilę, żeby dokończyć pierwszy post kulinarny. Ale zaczynam nadrabiać wszystkie zaległości. Na pierwszy ogień idzie sernik – delikatna, lekko miętowa masa serowa, z mocnym akcentem czekoladowym. Spróbujcie sami! Spód 70 g ciemnej czekolady 70 g miękkiego masła 50 g drobnego cukru 1 jajko 40 g mąki Czekoladę łamiemy, roztapiamy i czekamy aż trochę ostygnie. W tym czasie ucieramy masło z cukrem na puszystą masę. W osobnej misce ubijamy jajko na pianę.  Delikatnie mieszając drewnianą szpatułką…read more

România!

Posted by in Blog, Tu i tam

Jaka jest Rumunia? To wbrew pozorom bardzo trudne pytanie i myślę, że jeszcze długo pozostanie bez jednoznacznej odpowiedzi. Bo Rumunia właśnie taka jest – niejednoznaczna, zawieszona pomiędzy Zachodem, a Bałkanami. Taki zdaje się być również Bukareszt – nazywany ‚Paryżem Wschodu’, ale porównywany także do Stambułu, często chaotyczny, brudny, bo nieodkrywany przez tych, którzy mogliby się nim zachwycić, z widocznymi śladami rządów Ceausescu. Najbardziej widocznym jest Dom Ludu Casa Poporului.  Powstanie tego monstrualnego pałacu wymagało wyburzenia całej dzielnicy. Jest drugim pod względem kubatury (po amerykańskim Pentagonie) budynkiem na świecie. Wnętrza wręcz zieją…read more